Gry stworzone przez Infocity Inc.
Oferujemy listę firm, które tworzyły gry abandonware.
Wybierz firmę, aby zobaczyć jej gry.
Aby ułatwić wyszukiwanie, użyj paginacji według liter lub cyfr.
L-Zone
Narodzona we wczesnych latach systemu Windows 3.x, gra L-Zone pojawiła się w 1993 roku jako osobliwa osobliwość wśród wydań shareware i pudełkowych. Gra powitała graczy charakterystycznym ekranem tytułowym, migającymi cyframi i obietnicą zagadek i testów refleksu zamiast kinowego splendoru. Na skromnych komputerach program działał płynnie, oferując wyraźne sprite'y i nostalgiczną mieszankę kolorów od 16 do 256, która zdefiniowała erę kolorowych monitorów CRT. Jej założenia były wystarczająco proste, aby posłużyć jako demo, a jednocześnie wystarczająco dziwne, by wzbudzić ciekawość: eksploruj zawieszony labirynt zwany Strefą L, zbieraj odłamki i uciekaj przed czasem. Żadnych wyszukanych trików 3D, tylko sprytne przestrzenie między ścianami.
Poruszanie się opierało się na duecie myszy i klawiatury – rzadkim połączeniu, które było bardziej namacalne niż filmowe. Labirynt rozciągał się w siatce, a każda komnata kryła w sobie zagadkę lub zagrożenie, od ruchomych platform po zamykające się za tobą laserowe panele. Główna mechanika gry koncentrowała się na przemykaniu przez korytarze, gromadzeniu kul energii, a następnie powrocie do wyjścia przed upływem limitu czasu. W miarę postępów geometria poziomów zmieniała się, wymuszając nowe trasy i objazdy. Ryzyko nagradzało staranne planowanie bardziej niż nagłe skoki – wybór projektanta, który zamieniał gorączkowe sesje w cierpliwe eksploracje, a nie szybkie bitwy na refleks.
Oprawa wizualna była oszczędna, ale stylowa, opierała się na świecących wektorach i półprzezroczystych nakładkach, które dawały wrażenie elektronicznego krajobrazu marzeń. Kierownictwo artystyczne uchwyciło kliniczny futuryzm, jakby centrum danych zamieniło się w plac zabaw. Krajobrazy dźwiękowe odzwierciedlały nastrój za pomocą jasnych dzwonków i minimalnej perkusji, wystarczającej, by utrzymać tempo bez rozpraszania uwagi. Interfejs pozostał oszczędny: tablica wyników, licznik czasu i kompaktowa mapa, która rozświetlała się wraz z odkrywaniem sektorów. Dla entuzjastów epoki L-Zone stanowiło przypomnienie, że oprogramowanie może tworzyć atmosferę przy ograniczonej przepustowości i pamięci.
Odbiór pozostaje szeptem w katalogach retro, docenianym przez hobbystów, którzy gonią za zapomnianymi programami. Niektórzy gracze okrzyknęli ją arcade dla myślących ludzi, inni zapomnieli jej nazwy niemal natychmiast po zamknięciu pliku programu. Jednak pamięć o niej przetrwała w projektach konserwatorskich, gdzie kolekcjonerzy katalogują płyty i archiwa shareware. L-Zone stanowi migawkę z czasów, gdy pomysłowe projekty poziomów i precyzyjne sterowanie mogły zastąpić efektowną grafikę. Dziś gra ta czyta się jak osobliwy artefakt komputeryzacji lat 90., kompaktowa przygodówka, która dowodzi, że granice były kiedyś na tyle płynne, że można je było naginać kreatywnością. Jej dziedzictwo zachęca do ponownego przemyślenia, jak mogły wyglądać gry w tamtych czasach, dla dociekliwych historyków.